Kolejna twarz Greya
A może to kwestia podejścia. Większość próbuje wchodzić w inny świat bez przygotowania, tu i teraz, zamiast smakować powoli. Delektować się nowymi daniami, łączyć smaki, by wybrać ten który najbardziej nam odpowiada.
Moja nauczycielka łamania barier nie naciskała, jedynie naprowadzała i podpuszczała, zanim zasmakowałem po całości braku rozsądku. Pamiętam do dziś jak odwiedziłem ją podczas obecności jej matki. Mieli małe mieszkanko, dwupokojowe, w dodatku bez drzwi w jej pokoju. Tylko cienka ściana dzieląca nas od drugiego pokoju. Kiedy tak leżeliśmy wtuleni całując się nawzajem, wyjąłem penisa, by mogła go dotknąć. Zaczęła prowokować twierdząc, że mam cykora, że się nie odważę zrobić nic więcej. Wahałem się przez jakiś czas. W końcu nie wiem jak to się stało, ale wyjąłem pasek ze spodni, zrobiłem pętlę i związałem jej ręce. Za chwilę ściągnąłem jej spodnie odsłaniając to co najlepsze i wszedłem w nią głęboko, by zaraz zmienić pozycję od tyłu. Pieprzyłem ją najmocniej jak mogłem, trzymając skrępowane ręce. A ona tylko uśmiechała się, podpytując zadziornie czy tylko na tyle mnie stać. Jeszcze mocniej zacisnąłem pasek, pchnięcia były mocne i głębokie. Pośladki wypięte w moją stronę, proszące o jeszcze. Nie mogłem już dłużej wytrzymać. Docisnąłem biodra by po po chwili dojść w jej wypiętym z rozkoszy ciału, zastanawiając się ile z tego słyszała jej matka.
W tym wszystkim nie chodziło nawet o seks, ale o dziwny rodzaj podniecenia wywołany ryzykiem nakrycia. I co dziwne, nie wymagałem tego ryzyka od osób, które kochałem lub na których mi zależało. Być może to był szacunek.
A może w miłości nie chodzi o dzikość, tylko o bycie razem w poszanowaniu własnego sumienia.

Komentarze
Prześlij komentarz